28 grudnia 2006

16 grudnia 2006

Why do all good things come to an end ?

















ostatni dzień w tym roku w Bratysławie...
z jednej strony miła perspektywa powrotu do domu na Święta,
z drugiej smutno..że coraz bliżej końca...
wstałyśmy dziś obie o 8.30 ze skrętem żołądka i dołem na maksa..
mamy tysiące rzeczy do zabrania..nie wiem jak sobie damy radę z tym;/
może nie myślmy o tym..
co ma być to będzie..
:*
z tego miejsca życzymy Wszystkim czytelnikom Wesołych Świąt i udanej zabawy sylwestrowej...wrócimy tu jeszcze w styczniu..

15 grudnia 2006

13 grudnia 2006

Środa, 13-go grudnia...świętej Łucji...



To zachód słońca widoczny z naszego okna...jakieś 2 dni temu...






To my na Starym Moście... dzisiaj była piękna pogoda...




















Za mną po prawej stronie widać kawałek budynku naszego uniwersytetu...













No a wieczorkiem z kamaratkami byłyśmy na grzanym winku na VIANOCNYCH TRHOCH :)
































Dziewczyny są super!!! :**************************** buziaki dla nich!!!


a&a
Ostatni tydzień przed wyjazdem na Święta do domu, upływa nam bardzo intensywnie i szybko też niestety...już nie mówiąc o weekendzie, który nam zleciał w mgnieniu oka..nawet nie pamiętam dobrze,co robiłyśmy..aa..uczyłyśmy się..naprawdę, naprawdę się uczyłyśmy się;)Asiutek głównie chorwackiego, a ja historii języka...chociaż też miałam mnóstwo rzeczy na zaliczenie ze słoweńskiego zrobić, na szczęście Słowenki mieszkają naprzeciw i są bardzo pomocne:)
Poniedziałkowa pisomka z historii języka wyszła nam zaskakująco dobrze, bo dostałyśmy Aczka (nie powiem, naciągane to było mocno, ale zawsze;)), Asi test z chorwackiego myślę poszedł bardzo dobrze, a ja słowński też zaliczyłam na piąteczkę polską;)..ucałowałam się z Saszą, życzyłyśmy sobie miłych świąt,a ona powiedziała mi, że jak będzie gadać z Andrejem, to powie mu, że jestem tu najlepszą studentką z Polski i że słoweński mi super idzie (terefere;))
Ponadto przedmiot pt.: Interpretacny seminar z dialektologie też zaliczyłyśmy na najwyższą ocenę, nie żebyśmy się chwaliły czy coś, ale w tym układzie to jesteśmy teraz fachowcami od gwar słowackich;)
dziś już nie było tak różowo, u pani P. nie jest fajnie;/ chyba mnie nie lubi..smutno mi dziś było z tego powodu...

a wracając jeszcze do dnia wczorajszego..to musimy się pochwalić, że byłyśmy w radio Drużba...zaczęło się już dawno temu, napisałyśmy maila z pozdrowieniami od dziewczyn z Polski no i moderatorzy non stop coś gadali o tym naszym mailu (prawda jest taka,że tylko my im maile piszemy i nie mają co gadać, hehe;)), w końcu zaprosili nas do radia...nam ciągle coś przeszkadzało w tym, by tam pójść, ale w końcu wczoraj się zdecydowałyśmy...i muszę przyznać,że było bardzo miło...radio, co prawda zrobione w latach 70', ale wygląda naprawdę profesjonalnie...i jest kabina za szybką i jak się nadaje,to pali się czerwona lampka...
muszę się nieskromnie pochwalić, że udzieliłam też wywiadu na żywo i bez przygotowania;)
to bola ale sranda;)...ale jak się okazało później, stałam się sławna na swoim piętrze, tzn. wśród polskich kamaratek oczywiście, ale zawsze...Ewa nawet zrobiła plakat na moich drzwiach...co prawda średnio mi się podoba i uważana jestem za drewno, że go wywaliłam...no ale..sami spójrzcie...












a tak ponadto, to wreszcie udało nam się sfotografować naszą współlokatorkę Izę (wcześniej się bardzo broniła)..a teraz zapozowała, nawet w gustownych czerwonych okularkach 3D...i moim zdaniem do twarzy jej w nich;)










jutro czeka nas bieganina i załatwianie różnych spraw...ma być też jakiś Wieczorek Świąteczny i spotkanko z naszymi slowackimi kumpelami...obadamy,jak to będzie..

buziaki for all:*

8 grudnia 2006

I jeszcze 8 grudnia...

Najpierw wspomagacz... :)













Potem przyszła Adrianka i cały czas powtarzała słówko KURDE, które jej bardzo przypadło do gustu :):):)












No a to my dzisiaj - w parku nad Dunajem:
Rozmarzone jak Dyzie:):):)














Dzisiaj mamy 8 grudnia, ale pogoda październikowa...
Byłyśmy na pysznym obiadku (zjadłam nawet cały dzisiaj!yes!) no i na spacerku po mieście... :) zrobiłyśmy parę zdjęć i takie tam bzdety ;P
Wczoraj byłyśmy nad Dunajem karmić kaczuszki :) Wieczorem borowiczka i na dyskotece z Adrianą, bo Adrianka już dzisiaj pojechała na Święta... :((( no i zobaczymy się pewnie dopiero w styczniu...:(
Mikołaj do nas nie przyszedł, niestety :((( chyba byłyśmy naprawdę niegrzeczne w tym roku... no ale cóż... mówi się trudno...


ściskamy...

a&a

7 grudnia...


A cóż to rośnie 7 grudnia przy Drużbie?? :O



















Biedne studentki dokarmiają bratysławskie kaczuszki... :)




6 grudnia 2006

Mikołaju Świety,dasz nam jakieś prezenty?

Dzisiaj 6 grudnia, wyczekujemy z Asiutkiem Mikołaja...ale wątpię,żeby przyszedł, bo w Drużbie studenci są niegrzeczni..a tu panuje odpowiedzialność zbiorowa, buuu...
"čas rýchlo letí" jak to mówi Janeczka...właściwie ten tydzień jest ostatnim tygodniem nauki, następny to już zaliczenia, a po świętach sesja...
i coraz częściej łapiemy z Asiutkiem dołka, że nasza przygoda słowacka z coraz większym tempem bliży się ku końcowi:(...musimy jeszcze jak najlepiej wykorzystać ten czas, który nam tu został do końca stycznia...czasem oglądamy sobie zdjęcia z początku naszego pobytu..było wtedy ciepło, jeszcze lato, tak pozytywne odczucia od samego początku...i w sumie oprócz pogody,to nic się nie zmieniło...czujemy się tu jak w domu...i dobrze nam tu...

a tak z przyziemnych spraw, to wczoraj miałyśmy prezentację o Polsce u Janeczki...no i dlatego, że właśnie jesteśmy z Polski,a nie z Hiszpanii,czy Niemiec, nie stanowimy żadnej atrakcji dla pani P.....doczepiła się i nas zjechała..buu...już mamy jej dość, naprawdę...jest taka sztuczna i fałszywa;/ i już nie śmieszy,tylko drażni...
wczoraj był u nas na zajęciach słowacki pisarz i poeta, Daniel Hevier...i patrzymy co ona robi..w pewnym momencie zaczęła się czaić z czymś w ręku...a potem niby po tajnacku włączyła telefon komórkowy i robiła nim zdjęcia...ze swoją "miną numer 3" próbowała wycelować w wybrany przez siebie obiekt...
Jutro mamy u niej zaliczenie;/,a we wtorek nawet 3...
ale z takich pozytywnych spraw, to musimy się pochwalić, że z przedmiotu pt. "Interpretacny seminar z dialektologie" pisałyśmy 2 kolosy..z jednego dostałyśmy Aczko(czyli słowacką 1, a polską 5;)),drugi się sprawdza, poza tym przedstawiłyśmy referat o goralskych nareciach:D i jakoś poszło...w ogóle przedmioty tutaj,poza tymi z bloku dla obcokrajowców(czyli u Janeczki),są superciekawe i prowadzą je ludzie, którzy naprawdę znają się na rzeczy i potrafią zainteresować swoim przedmiotem:)
a tak poza tym to u nas tydzień pod tytułem "Dżin z tonikiem"...codziennie sobie kulturalnie drinkujemy...dziś trzeba nowe zapasy zrobić;)

a co u Was Kochani?
tak rzadko się do nas odzywacie...:(

2 grudnia 2006

I znów sobota...





Bratysława jest piękna!!! :))))














Takie zdjęcia reklamują SJaD DRUZBA, takie zdjęcia można znaleźć na oficjalnej stronie internetowej... każdy może zobaczyć jak wyglądają pokoje w naszym akademiku :)))) :P




















I znów weekend...

Całkiem niedawno miałyśmy gościa... To znaczy Agata miała gościa, a ja przy okazji... hihi

Nawet nie wiemy kiedy nam minął ten tydzień...
jak to mówi pani Janeczka: czas tak strasznie szybko leci... i ma rację... niestety... :(((
poza tym ostatnio mamy jej już powyżej dziurek w nosie... :/// a na zajęciach takie nudy, że szok!!! chciałaby chyba, żebyśmy na zajęcia chodzili aż do Wigilii, a w pierwszy dzień Świąt przyszli zaliczać jej przedmioty :/
Jeszcze całkiem niedawno myślałyśmy, że pojedziemy na Święta około 15 grudnia, ale zmieniłyśmy decyzję... zostajemy tu jak najdłużej i dopóki nam starczy kasy (czyli nie wiadomo jak długo - hehehe).

Napisałyśmy we wtorek referat o goralskych nareciach :) wczoraj nam go sprawdziła pani Renatka i jesteśmy z siebie dumne... jak na razie oczywiście, bo jeszcze musimy go przedstawić w poniedziałek na zajęciach :) wczoraj pisałyśmy kolokwium z dialektologii, miejmy nadzieję, że zaliczymy!!!

A nauki mamy tyle, że szok... dziś już zrobiłyśmy parę rzeczy, ale raczej kiepsko nam to idzie... wspomagamy się od wczoraj "DŻYNEM Z TONIKIEM" hehehehe:)
wczoraj byłyśmy na big-zakupach w POLUS CITY CENTER... aż się przeraziłam, jak zobaczyłam rachunek... dlatego nic nie kupujemy przez weekend, bo jak tak dalej pójdzie, to około 10 grudnia już nie będziemy miały co jeść... ale zawsze można kupić 10 rohlików i do tego flaszkę mleka... :] nie ma to, jak jadłospis biednego studenta... :)
oprócz tego miałyśmy w Carrefourze wczoraj problem przy kasie, bo Pan nam nie chciał uwierzyć, że mamy 18 lat hehehe:) powiedział Agacie, że wygląda na jakieś 15 no a zakupy alkoholowe były pokaźne... tzn Agata kupowała... :))) ja tylko pakowałam :))) no to jak pan kasjer się dowiedział, że jesteśmy Polkami i studiujemy w Bratysławie, to wdał się z nami w dyskusję, aż ludzie, którzy stali za nami zaczęli się denerwować, bo opowiadał nam o Carrefourze, że słowacki Carrefour ma szefostwo w Polsce, bo Czesi wycofali tę sieć ze swego rynku i takie tam... :)

Nasze plany na najbliższą chwilę to obejrzenie po jednym odcinku Niani, Madziusi M. i Kryminalnych :) jak to dobrze mieć kompa i internet "na izbie" :) :***


to by było na tyle nowości...

pozdrawiamy i ślemy buziaczki :***


a&a

28 listopada 2006

...

zdjęcia chyba wyrażają wszystko...
dla mnie to był wyjątkowy weekend...pełen radości, uśmiechu, ciepła, długich spacerów, odkrywania na nowo Bratysławy.... wreszcie razem...
Asia,mam nadzieję, że się nie nudziła też...
całkiem przypadkowo w sobotę zrodziła się polska impreza na korytarzu..było miło i wesoło;)
a w mieście..rozpoczęły się Targi Świąteczne..stoi mnóstwo budek z langoszami, lokszami, grzanym winem, ponczem,słodyczami...z tradycyjnami ozdobami słowackimi, z żywą szopką(osiołek jest słodki)....mnóstwo ludzi, imprezy, kolorowe światełka, brzmienie dzwonków...:)
jest inaczej:)..i zostanie tak już do świąt...

ale czas wrócić do rzeczytwistości...a ta nie jest już taka kolorowa...zbliża się okres zaliczeń...a jak się zbyt wiele nie robiło przez cały semestr(a dokładniej-jak się nic nie robiło), to teraz się nazbierało...obadamy,czy damy radę..póki co zrobiłyśmy sobie wolny wtorek na napisanie referatu i naukę...
a wczoraj..była Academia Slavica...prezentacja 12 krajów słowiańskich..całkiem ciekawie było...
dziś wieczorkiem jedziemy do akademika, w którym mieszkają nasze kamaratky Słowaczki, musimy im pomóc w ich pracy semestralnej-jesteśmy ich materiałem badawczym,hehe;)....
a tak poza tym, to wszystko gra
sialalalala;)

fotoweekend-cz.2-listopadowe miasto..





fotoweekend..cz.1 -my



























24 listopada 2006

piątek,tygodnia koniec i początek..

Dni robią się coraz chłodniejsze, nauki i ciekawych przedsięwzięć pojawia się coraz więcej, ciągle coś się dzieje:) W tym tygodniu odwiedził nas nasz kolega z Węgier,Jozef, z którym byłyśmy na międzynarodowej wycieczce po Słowacji w zeszłym roku.Fajnie było pogadać znów na żywo, a nie tylko drogą mailową, powspominać, pośmiać się...no i planujemy na styczeń wycieczkę do Budapesztu:)




a tak poza tym to zapowiada się miły weekend:):):)

22 listopada 2006

W związku z tragedią w kopalni HALEMBA postanowiłam na jakiś czas zmienić kolorystykę naszego bloga...

[*] [*] [*] [*] [*] [*] [*] [*]

miejmy nadzieję, że tych wirtualnych świeczek nie będzie już więcej...

21 listopada 2006

wtorek, 21 listopada 2006...

Witajcie :)

Ostatnio tylko Agatka pisała notatki, dawno nie pisałam nic od siebie, więc nadeszła najwyższa pora...:)
Weekend minął nam raczej spokojnie i dość leniwie... w sobotę Agatka była na spacerze (beze mnie!!! myślałam, że to wykluczone, ale jednak nie!:( )
W niedzielę tradycyjnie kościółek, potem byłyśmy na dworcu autobusowym, żeby pomóc Adrianie z tobołkami :) bo wracała z Budapesztu po weekendzie spędzonym w domku...
Wczoraj miałyśmy iść do kina na słoweński film, bo są w Bratysławie dni kultury słoweńskiej czy coś takiego ;) no ale na parę godzin przed godziną 19.00 dowiedziałam się, że plany uległy zmianie i że idziemy do teatru zaraz po zajęciach, bo Agata w międzyczasie była w domu i odebrała maila z potwierdzeniem rezerwacji biletów... Myślałyśmy, że nie dostaniemy tych biletów, ale jak widać los nam sprzyja ;P
Przedstawienie bardzo mi się podobało, teatr jest bardzo kameralny, a siedziałyśmy w pierwszym rzędzie, więc prawie na kolanach aktorom ;P hehehe
dzisiaj 4.5 godziny z Janeczką naszą kochaną :) ale przeżyłyśmy :) zaraz odwiedzi nas gość z Węgier - Jozef... więc zmykam ;P Jozef przyjechał na 3 dni i mieszka w drugim budynku sobie:) w części hotelowej (ale wypas!) no i postanowił nas odwiedzić :) miło z jego strony :)

Pozdrowienia z Bratysławy :)

a&a



a Błażejowi dzisiaj wszyscy śpiewają STO LAT, STO LAT :)

18 listopada 2006

..

alo alo:)
trzeba przyznać się,że trochę się ociągamy z pisaniem notek na blogu...ale też stale mamy wrażenie,że może 3-4 osoby tu zaglądają i że mało kogo interesuje, co u nas...
a u nas,jeśli chodzi o aurę, to chyba pierwszy raz jest odwrotnie niż w Polsce...słońce się gdzieś schowało i w ciągu ostatnich dni tylko było pochmurno,szaro,wietrznie i niemiło...ale nawet najgorsza pogoda nie jest w stanie popsuć nam samopoczucia:)
musimy się przyznać,że w środę, pierwszy raz tak solidnie uczyłyśmy się...tzn.odrabiałyśmy zaległe zadania domowe,ale zajęło nam to wiele godzin;)..Asiutek miała więcej niż ja i się namęczyła bardzo, ale chyba na dobre jej to wyszło, bo o w pół do drugiej w nocy naszła ją wena twórcza i z wielkim zapałem zaczęła tworzyć poezję..a jaką radość jej to dawało,musielibyście zobaczyć:)
w czwartek,po popołudniu poszłyśmy z naszą ulubioną panią P. do muzeum...oczywiście z grupy ok.40 uczących się słowackiego obcokrajowców, na wypad do muzeum udały się 4...oprócz nas tylko Chinka i Słowenka...
byłyśmy na wystawie pt.:"Nostalgia"...ale jak dla mnie to było to pomieszanie z poplątaniem...bo były jakieś antyki-do obejrzenia i na sprzedaż, były jakieś słowackie przedmioty użytku codziennego z przeszłości i stoiska,na których się reklamowały różne słowackie muzea i rezerwaty przyrody, były też zdjęcia straszącego wyglądem budynku Galerii Narodowej i wizje tego budynku w przyszłości...ale wystawa nie mogła być nudna, skoro była z nami pani P....jak naspidowana latała, witała się ze swoimi przyjaciółmi(czyli prawie każdym,kogo spotkała na drodze),przedstawiła swojego syna Janka;), sztucznie się śmiała i gadała,gadała,gadała...zadałam jej zagadkę i trochę ją zagięłam...przy okazji tych antyków zaciekawiło mnie jak po słowacku będzie "szezlong"...i zmieszała się strasznie..gdybyście widzieli jak ona wygląda,gdy czegoś nie wie;)
wczoraj było święto narodowe...17 rocznica upadku komunizmu...i jak każdy porządny obywatel w ten dzień udałyśmy się do tesco(czy Słowacy naprawdę nie mają co robić w dzień wolny?)..obkupiłyśmy się groźnie..i dziś robimy spagetti własnej roboty(czy wiecie jak trudno znaleźć przecier pomidorowy tu w sklepie?...masakra) i pyszną sałatkę:)
piątkowe popołudnie i wieczór spędziłyśmy na oglądaniu Magdy M., Niani i Kryminalnych i Kuby Wojewódzkiego..jak dobrze mieć net i wiedzieć, co się w kraju dzieje;)
apropos tego, co się dzieje,to natknęłyśmy się wczoraj na Krzysztofa Kononowicza...początkowo myślałyśmy, że to jakiś żart...ale nie..kandydat Podlasia 21 wieku zrobił na nas ogromne wrażenie.. "i wszystko"...hehe,zalewałyśmy się łzami ze śmiechu...chociaż tak naprawdę to nie śmieszne,ale żałosne;/..kto nie widział to proszę,naprawdę warto posłuchać kim jest i co robi ten pan;):
http://www.youtube.com/watch?v=J-FyEySJBPk

to tyle
pozdrawiam Wszystkich nas lubiących i nie
zapraszam do zostawiania po sobie jakiś śladów
i życzę milusiego weekendu:)

15 listopada 2006

:)

Ahojte:)

Właśnie jesteśmy w połowie tygodnia...i zaczyna się ta lepsza, bo mniej zajęć i więcej luzów;)
Nie popisałyśmy się na poniedziałkowym kolokwium...i będziemy go jeszcze kiedyś tam pisać...a dziś to w ogóle na kolosa nie poszłyśmy...ale przynajmniej ja zrozumiałam na początku,że nie musimy pisać tego...no nie wiem, Asiutek inaczej twierdzi..ale było minęło...w sumie nie żałujemy...byłyśmy dziś na przepysznym obiadku..a potem nie mogłyśmy nie iść na jakiś spacerek, bo pogoda cudowna jest...dziś chyba z 20 stopni było:)superowo:)

















potem udałyśmy się na nasz wyczekiwany od niedzieli deser...pychotka była...mniam mniam:)














a na końcu na zaciągnęłam Asię "na chwilkę" do sklepu,gdzie są niedrogie ciuchy...ostatecznie chwilka trwała ponad godzinę i byłyśmy w 4 sklepach;)..jak te typowe babska...i w piątek tam wracamy,hehe;)
podczas naszych wędrówek po Blavie często zdarza nam się spotkać telewizję...dzisiaj Asiutek się uparł,żeby fotkę strzelić;)...











no a tak poza tym to mamy problem z laptopem...konkretnie to z dźwiękiem, bo przerywa i muli,gdy włączymy winampa albo filmik...i w ogóle jakiś wolny jest...buu...może ktoś coś poradzi?

z naszymi kochanymi Czikulinkami Rumuneczkami mamy już troszkę mniejszy problem(ale nie chcę zapeszać,bo weekend był straszny-to coś było na ścianie,blee) od kiedy nakleiłyśmy w toalecie kartę ze słowackim napisem"prosimy zachowywać porządek"....
a w ogóle wczoraj rozmawialiśmy na zajęciach o cechach narodowych i nasze koleżanki powiedziały,że Rumuni są dowcipni....zastanawiamy się czy nie wywiesić w ubikacji kartki z napisem :"takie żarty nas nie bawią" albo "mamy inne poczucie humoru"....ale póki co są grzeczne, więc się wstrzymamy...

no i jeszcze skumplowałyśmy się ze Słowaczkami, w poniedziałek byłyśmy na całkiem miłym spotkaniu i już się też ugadałyśmy na dicho i na kolejne stretnutia....znajomość się rozwija:)
tymczasem mykamy,bo mam sporo zaległych zadań do napisania na jutro
buziaki

12 listopada 2006

Nuda...

Parę dni temu dopadła nas jesienna deprecha i jak na razie ten stan się nie zmienił... Na dodatek oglądałyśmy ostatnio mega dołujący film "PLAC ZBAWICIELA", ale bardzo nam się podobał... Wczoraj też sobie urządziłyśmy mini-kino i tu zdania były podzielone: Agacie film "JASMINUM" się bardzo podobał, a ja o mały włos nie zasnęłam... :]
Agata mi zawsze wypomina, że śpię dłużej - tym samym wstaję zawsze później od niej (z tą różnicą, że idę spać zawsze jakieś 2 h. później no i dwa razy w ciągu dwóch miesięcy udało mi się wstać wcześniej)... a tu proszę: co z tego, że Agatka wstaje wcześniej, skoro codziennie zaraz po przyjściu do domu (wow...jak to śmiesznie brzmi!) pierwszą rzeczą, którą robi jest wskok do łózia... ;)
Wczoraj to sobie w końcu udokumentowałam: hihi:) żeby nie było, że ja tylko jestem leń ;P




NUDAAAAAAAAAAA!!!! :D





Dzisiaj się "uczymy", bo mamy jutro prawdopodobnie dwa kolosy :) i musimy się nauczyć trudnych rzeczy... ale co to dla nas! ;) pestka!:)

Poza tym zrobiło się zimno na zewnątrz i nie mamy już tak wielkiej ochoty łazić po mieście, jak kiedyś... Ale dzisiaj idziemy na przepyszny deser (mniam)

To by było nasze SŁOWO NA NIEDZIELĘ.
Pozdro dla wszystkich!

PS. Jak się podobał wiersz??? :)