alo alo:)
trzeba przyznać się,że trochę się ociągamy z pisaniem notek na blogu...ale też stale mamy wrażenie,że może 3-4 osoby tu zaglądają i że mało kogo interesuje, co u nas...
a u nas,jeśli chodzi o aurę, to chyba pierwszy raz jest odwrotnie niż w Polsce...słońce się gdzieś schowało i w ciągu ostatnich dni tylko było pochmurno,szaro,wietrznie i niemiło...ale nawet najgorsza pogoda nie jest w stanie popsuć nam samopoczucia:)
musimy się przyznać,że w środę, pierwszy raz tak solidnie uczyłyśmy się...tzn.odrabiałyśmy zaległe zadania domowe,ale zajęło nam to wiele godzin;)..Asiutek miała więcej niż ja i się namęczyła bardzo, ale chyba na dobre jej to wyszło, bo o w pół do drugiej w nocy naszła ją wena twórcza i z wielkim zapałem zaczęła tworzyć poezję..a jaką radość jej to dawało,musielibyście zobaczyć:)
w czwartek,po popołudniu poszłyśmy z naszą ulubioną panią P. do muzeum...oczywiście z grupy ok.40 uczących się słowackiego obcokrajowców, na wypad do muzeum udały się 4...oprócz nas tylko Chinka i Słowenka...
byłyśmy na wystawie pt.:"Nostalgia"...ale jak dla mnie to było to pomieszanie z poplątaniem...bo były jakieś antyki-do obejrzenia i na sprzedaż, były jakieś słowackie przedmioty użytku codziennego z przeszłości i stoiska,na których się reklamowały różne słowackie muzea i rezerwaty przyrody, były też zdjęcia straszącego wyglądem budynku Galerii Narodowej i wizje tego budynku w przyszłości...ale wystawa nie mogła być nudna, skoro była z nami pani P....jak naspidowana latała, witała się ze swoimi przyjaciółmi(czyli prawie każdym,kogo spotkała na drodze),przedstawiła swojego syna Janka;), sztucznie się śmiała i gadała,gadała,gadała...zadałam jej zagadkę i trochę ją zagięłam...przy okazji tych antyków zaciekawiło mnie jak po słowacku będzie "szezlong"...i zmieszała się strasznie..gdybyście widzieli jak ona wygląda,gdy czegoś nie wie;)
wczoraj było święto narodowe...17 rocznica upadku komunizmu...i jak każdy porządny obywatel w ten dzień udałyśmy się do tesco(czy Słowacy naprawdę nie mają co robić w dzień wolny?)..obkupiłyśmy się groźnie..i dziś robimy spagetti własnej roboty(czy wiecie jak trudno znaleźć przecier pomidorowy tu w sklepie?...masakra) i pyszną sałatkę:)
piątkowe popołudnie i wieczór spędziłyśmy na oglądaniu Magdy M., Niani i Kryminalnych i Kuby Wojewódzkiego..jak dobrze mieć net i wiedzieć, co się w kraju dzieje;)
apropos tego, co się dzieje,to natknęłyśmy się wczoraj na Krzysztofa Kononowicza...początkowo myślałyśmy, że to jakiś żart...ale nie..kandydat Podlasia 21 wieku zrobił na nas ogromne wrażenie.. "i wszystko"...hehe,zalewałyśmy się łzami ze śmiechu...chociaż tak naprawdę to nie śmieszne,ale żałosne;/..kto nie widział to proszę,naprawdę warto posłuchać kim jest i co robi ten pan;):
http://www.youtube.com/watch?v=J-FyEySJBPk
to tyle
pozdrawiam Wszystkich nas lubiących i nie
zapraszam do zostawiania po sobie jakiś śladów
i życzę milusiego weekendu:)
This album is powered by BubbleShare - Add to my blog
18 listopada 2006
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
4 komentarze:
Zacznę może trochę od końca tym razem.. Kononowicz to faktycznie taki polski fenomen - niby prosty człowiek z zawodowym wykształceniem a dzięki netowi zrobił 5-minutową furorę; pod pewnymi względami nie można mu zresztą odmówić racji, bo niektóre założenia jego programu są faktycznie jak najbardziej na czasie, przy innych natomiast nawet najbardziej radykalne skrzydło LPR-u to niewinne dzieci, które jeszcze pojęcia o ekstremizmie nie mają.. :-) Aczkolwiek osobiście trochę mi go żal, bo po raz kolejny jakiś młody cwaniak zrobił sobie jaja kosztem kogoś nieświadomego śmieszności całej sytuacji. Ale śmieszne jest.. :-)) Jeśli natomiast chodzi o Panią P., to coraz bardziej zaczyna mi ona przypominać naszą jedyną w swym rodzaju dr Ryndovą, byłbym nawet skłonny przypuszczać, że są ze sobą jakoś skoligacone - wszystko się zgadza: gadatliwość, nieprzebrane pokłady energii i entuzjazmu oraz przyjaciele w każdej instytucji i na każdym szczeblu..
Natomiast jeśli chodzi o "Nostalgię" i wizje odnowionego budynku Galerii Narodowej, to z pewnością nic nie przebije dalekosiężnych planów prezydenta Świętochłowic Eugeniusza Mośa, który podobnymi planszami, tyle że w rozmiarze standardowego billboardu, ozdobił nam pół miasta - szkoda słów.. Poza tym wśród narodów tej części Europy jest chyba identyczna tradycja obchodzenia (hmm, właściwie to idealne słowo w tej sytuacji - "obchodzenie") tego typu świąt, bo wg ostatnich badań opinii publicznej 81 % Polaków deklaruje się jako patrioci, dla których ważna jest tradycja narodowa, tylko że na 11.11 nikomu się nie chce nawet biednej flagi wywiesić.. :-) No nic, uczcie się tam pięknie, odrabiajcie zadania (Asiu, jak będziesz znów miała chwilę weny, to popełnij może jakiś wiersz o Pekarovicovej :-)) i odpocznijcie sobie przez vikend, tak jak my tu w naszej Polsce ciepłej.. Buziaczki dla Was :-):-*
eech dziewczynki - poznałyście Janka :D ja mu już kupę czasu nic nie pisałam - wstyd mi z tego powodu jak cholera, chyba zaraz mu napiszę :)
u nas po staremu - kupa roboty i nudy na uczelni :D ja bedę jutro na Słowacji i w Czechach na prawdziwym - służbowym wyjeździe :D trzymajcie kciuki :)
nadal wam zazdroszczę najbardziej na świecie, że jesteście w Bratysławie :)
całuski i miłej niedzieli :)
A zdradzisz nam tajemnicę co to za wyjazd służbowy??:)
komentuje zalegle:) bo widze, ze mnie cos ominelo:) :) :)
dominika pracuje teraz w wydawnictwie motoryzacyjnym :) i jezdzi po czechc i słowacji szerzyc opferte:P :) ot cała tajemnica:)
Prześlij komentarz